Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte/Moondrive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte/Moondrive. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 listopada 2015

"Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick



Zaskoczyła mnie ta książka. Tylko tak... różnie. Po pierwsze treścią - bo myślałem, że będzie to o wiele mniej luźne, a było tak dość lekko (ale nie w taki sposób, że mózg się wyłączał i po prostu łapał pustą historię, co nie co z tej książki można wynieść). I po drugie, poczułem się zaskoczony tym, że wcale jakoś bardzo mi się to nie spodobało. Myślałem, że będzie to lepsze i że mnie zachwyci, jak wszystkich dookoła. A było tylko na maksa dziwnie. 

Nie wiem, co mają symbolizować/przekazywać figury bohaterów. Młodzi facet i kobieta. Ciężko byłoby mi wybrać którego najpierw wsadzić do psychiatryka. Chociaż jak są na wolności, to przynajmniej jest ciekawie. Pierwszy - Pat, to człowiek zakochany, po sporych trudnościach w związku i po terapii w szpitalu psychiatrycznym, z mózgownicą, która dalej jest ostro skrzywiona. Ma on plan odzyskania swojej byłej żony, wychodzi ze szpitala i... wdraża plan w życie. 

środa, 27 maja 2015

"Zimowa opowieść" Mark Helprin

Przez ostatnie miesiące na blogu działo się zatrważająco mało... I wyżej widzicie właśnie jednego z winowajców tego całego zastoju. Chociaż zaczęło się tak niewinnie. Czytałem książkę za książką i gdy brałem do ręki Zimową opowieść, myślałem, że też pójdzie mi całkiem szybko, a tymczasem męczyłem ją jakieś... dwa miesiące? Więcej? Sam nie wiem. Zerkałem do niej, wertowałem kilka stron i odkładałem, bo mózg wołał pomocy. Ale wziąłem się za siebie i dotrwałem do końca. Co prawda Helprin odebrał mi wiele sił życiowych i przez niego patrzyłem na książki jak na moich śmiertelnych wrogów, jednak, uwaga, nie żałuję. Nie żałuję, że Zimową opowieść przeczytałem, że spędziłem te długie godziny w nienormalnej, nielogicznej i przytłaczającej rzeczywistości. Bo jednocześnie było magicznie i uzależniająco. Jeśli nie rozumiecie moich odczuć, to nie martwcie się, bo ja też nie. Tak samo jak przez większość rozdziałów nie rozumiałem powieści Marka Helprina. 

Właściwie nawet za bardzo nie wiem, o czym ta książka była... Tyle tu się działo, tak wiele elementów nie miało sensu, zupełnie nie można było nadążyć za tym, co się tam rozgrywało. Wszystko kręci się wokół Nowego Jorku i tego, co robi on z ludźmi. I właściwie ta książka jest trochę jak to miasto - gwarna, gwałtowna, magiczna, ogromna, nie do ogarnięcia. Nie wyobrażam sobie, jak niesamowita musi być więź autora z tym miastem i ile ono dla niego znaczy oraz co musiał zażywać podczas pisania, że stworzył dzieło tak pokręcone, nierealne, wykraczające poza granice wyobraźni... Może i czasem w trakcie lektury, gdy pytałem siebie "Dlaczego ja?" i przeklinałem całą tę opowieść-sropowieść i jej autora, to tego nie zauważałem, ale z czasem doceniłem zimową historię o Nowym Jorku, latającym koniu, klonujących się w nieskończoność gangsterach i silnej, prawdziwej miłości między nagą, chorą dziewczynką oraz oprychem, który chciał obrabować jej dom.  

sobota, 20 grudnia 2014

"Wayward Pines. Bunt" Blake Crouch





Uwaga! Poniższy tekst może zawierać spoilery względem poprzednich części serii! 

Po tym, co autor zaserwował w pierwszym tomie trylogii Wayward Pines - Szumie, nie mogłem doczekać się chwili, kiedy poznam dalsze losy tego miasteczka. Bunt jawił się więc jako spełnienie moich książkowych marzeń. A teraz szczerze i z pełnym zadowoleniem mogę powiedzieć, że kontynuacja trzyma poziom. Dalej są emocje, akcja, tajemnice do okrycia i zaskakujące momenty. Czyli wszystko idealnie. 

Po odkryciu tego, co z Wayward Pines jest nie tak, Ethan Burke zostaje mianowany szeryfem miejscowości. To daje mu możliwość na wniknięcie w społeczność miasteczka i poznanie sekretów jego mieszkańców. Tak samo jest z tymi "na górze", dla których będzie teraz pracował. Obie strony będą przed nim powoli odkrywać karty, jednak on musi wybrać, po której się opowiedzieć. Ale gdy już zaczęło się flirtować z obiema... to będzie ciężko. 

piątek, 8 sierpnia 2014

"Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan

Dziewczyny atomowe i ja - nasza historia jest dość zawiła, bywały wzloty, upadki też, tragiczne rozstania, ale i powroty. Zakończyło się jednak happy endem. Jesteście ciekawi tej historii? 

Oak Ridge, miasto ukryte gdzieś w Appalachach w Tennessee, zbudowane w ekspresowym tempie podczas II wojny światowej. To tam wszedł w życie Projekt Manhattan, tam pracowano nad uranem, produkując paliwo do bomby atomowej. Z całych Stanów Zjednoczonych sprowadzono dziesiątki tysięcy ludzi - naukowców, robotników, wojskowych i wielu innych, wszystkich, których potrzebowało miasto, by sprawnie funkcjonować. Jednak Oak Ridge nie było zwyczajną mieściną. Nikt nie mógł tam wjechać bez odpowiedniej przepustki, przy każdej bramie stały budki wartownicze, jeśli ktoś za dużo mówił o tym, co robi, od razu znikał. Chociaż nikt tak naprawdę nie wiedział o co chodzi, nad czym pracuje on czy jego znajomy, a nie można było nawet o tym rozmawiać. Ludzie nie wiedzieli, dlaczego coś robią - po prostu zaoferowano im wysokie zarobki i powiedziano, że to przedsięwzięcie jest ważne dla wysiłku wojennego i może pomóc w szybszym zakończeniu konfliktu zbrojnego. Nikt nie znał jednak prawdziwego celu, dla którego powstało Oak Ridge, i pilnowano tego, by nikt się nie dowiedział. Ponad siedemdziesiąt tysięcy ludzi pracowało przy tworzeniu bomby atomowej, nawet o tym nie wiedząc... 

A wśród tych wszystkich tysięcy było również mnóstwo kobiet, które zjechały tu razem ze swoimi mężczyznami, rodzinami lub zupełnie same. Pełniły najróżniejsze funkcje i bez nich Projekt Manhattan byłby bez wątpienia o wiele trudniejszy do wykonania, albo w ogóle spełzłby na niczym. Jednak, jak powszechnie się uważa: bomba atomowa to wojna, a wojna to sprawa mężczyzn. Oni walczą i dowodzą, oni decydują o losach świata. Ale pomagały im również kobiety, nawet jeśli były bezpieczne w kraju, to starały się robić co mogły, bo pomóc w zakończeniu wojny. I niektóre z nich po to właśnie przyjechały do Oak Ridge. A książka Denise Kiernan to właśnie ich historia. 

Tymczasem nie tak daleko od laboratorium Virginii jej przyjaciółka Jane, na podstawie tych właśnie danych, dokonywała skomplikowanych obliczeń, a młode kobiety, takie jak Dot i Helen, wprowadzały uran do kalutronów. Colleen sprawdzała szczelność gigantycznych rur w zakładzie K-25, zaś Kattie szorowała do czysta jego olbrzymie powierzchnie i wysokie zbiorniki. Osoby, które odnosiły w pracy jakieś obrażeniam trafiały pod opiekę Rosemary i innych pielęgniarek, zaś generałowie i wysocy oficerowie przyjeżdżali do Zamku na Wzgórzu, w którego prowadzeniu pomagały między innymi Toni i Celia. 
Zbliżyła je wojna. Spotykały się w bursach i na tańcach, w pracy i w autobusach. Ale ich starania i wysiłki łączyło jeszcze jedno niewidoczne ogniwo, którego nazwy nikt nie mógł wypowiedzieć na głos - uran. 
fragment ze strony 241. 

wtorek, 5 sierpnia 2014

"Ujarzmienie" Jeff VanderMeer

(Uwaga! Recenzja może zawierać spoilery względem poprzednich części serii.) 

Unicestwienie, czyli pierwszy tom trylogii Southern Reach, bardzo mi się spodobał. Tajemnicza i mroczna Strefa X, miejsce, które rządzi się własnymi prawami, gdzie człowiek nie ma żadnej władzy i nie jest w stanie tego zjawiska zrozumieć... Do tego biolożka - bohaterka równie ciężka do rozgryzienia jak sama Strefa X, ale potrafiąca przekonać do siebie czytelnika. Unicestwienie było fascynujące - jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało, dlatego w kontynuacji pokładałem ogromne nadzieje. I czy Ujarzmienie też mi się spodobało? O tym za chwilę. 

W pierwszym tomie poznawaliśmy Strefę X od wewnątrz, oczami dwunastej ekspedycji, a konkretnie oczami biolożki. Obserwowaliśmy to, jak ludzie po przekroczeniu granicy się zmieniają i jakie tajemnice skrywa to miejsce, chociaż o tym się pewnie nigdy do końca nie dowiemy. Ujarzmienie oferuje nam spojrzenie z zewnątrz. Głównym bohaterem jest Kontroler, śledczy po przejściach, który obejmuje stanowisko dyrektora w Southern Reach - agencji rządowej powołanej do zgłębiania tajemnic Strefy X. Jednak zamiast sprawnie działającej organizacji zastaje dziwną grupę ludzi, którzy od wielu lat zmagają się z ekscentrycznym i niezrozumiałym zjawiskiem, jakim jest ten jeden kawałek wybrzeża, przez ludzi niewtajemniczonych uważany za miejsce katastrofy ekologicznej.

Okazuje się, że nie tylko w Strefie X działają siły zmieniające ludzki umysł. Czy komuś uda się je w końcu ujarzmić?* 

sobota, 12 lipca 2014

"Wayward Pines. Szum" Blake Crouch

"Wayward Pines. Szum" Blake Crouch

Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zaginionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie, kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.*

wtorek, 24 czerwca 2014

"Unicestwienie" Jeff VanderMeer


"Unicestwienie" Jeff VanderMeer

To co tajemnicze, mroczne i nie do końca wyjaśnione człowieka przeraża, ale jednocześnie w pewien sposób fascynuje i pociąga. Dlaczego tak jest? Nie wiadomo. Jesteśmy dziwnymi istotami. Funkcjonowanie naszego umysłu i jego reakcje nigdy nie będą do końca poznane, określone czy pewne. Więc nawet jeśli czegoś nie znamy, nie rozumiemy w pełni i wiemy o niebezpieczeństwie, to i tak nasza ciekawość może być silniejsza... Zapraszamy więc do Strefy X.

środa, 18 czerwca 2014

"Mroczne umysły" Alexandra Bracken


"Mroczne umysły" Alexandra Bracken

Każdy chce mieć swoje miejsce na świecie. Potrzebuje przestrzeni, w której będzie mógł zachowywać się naturalnie, mieć swobodę i być sobą. Gdzie będzie czuł się potrzebny i bezpieczny. Jednak nie dla każdego takim miejscem jest dom rodzinny i okolica, w której się wychował. Czasami takiego miejsca trzeba po prostu poszukać - wytrwale, niestrudzenie... Bo wcale nie jest to proste zadanie.

sobota, 8 marca 2014

"Wybrani" C. J. Daugherty

"Wybrani" C. J. Daugherty

Literatura młodzieżowa przeżyła już wysyp książek z istotami paranormalnymi w roli głównej. Wampiry, wilkołaki, anioły i wszystkie im podobne były, trochę się przejadły, przyszedł więc czas na antyutopie, w których teraz też ciężko o nowe i świeże motywy. Dlatego Wybrani, bez magii i nadprzyrodzonych stworzeń, są dość ciekawą pozycją na rynku. Młodzieżówka z wątkiem kryminalnym w tle, bez żadnych nadnaturalnych zjawisk, dziś jest wręcz na wagę złota. Pomysł to jednak nie wszystko, więc czy dzieło C. J. Daugherty ma też do zaoferowania dobre wykonanie i wartką akcję?