poniedziałek, 11 sierpnia 2014

"Czerwone jak krew" Salla Simukka

Dochodzę do wniosku, że czytam za mało literatury skandynawskiej. Bo praktycznie nie czytam jej w ogóle. A jak już czytam, to trafiam na coś dobrego. I oczywiście, tak było też tym razem! Czerwone jak krew, czyli fiński kryminał YA - dziś trochę właśnie o nim... 

Lumikki Andersson nie miała łatwego życia, nauczyła się jednak przystosowywać do otoczenia. Doskonale się maskować, nie zapadać ludziom w pamięć, nie wtrącać się w sprawy innych, by i oni nie wtrącali się w jej. Szara, zwyczajna, prawie niezauważalna, gdy tylko tego chciała. Pewnego razu zagląda jednak do szkolnej ciemni o złej porze. Zauważa rozwieszone na sznurkach pieniądze, czuje odór zatęchłej krwi. I w ten sposób wplątuje się w nie swoje interesy. Niechcący, przypadkiem. Ale nie może się już z tego wyplątać, nawet jeśli w pierwszej chwili uważa że tak. Że jeśli nie zgłosi tego na policję, zapomni, to wszystko minie. Ale nie może zapomnieć o tej sprawie, która zaszyła się w jej myślach na dobre. A sprawa nie zapomina o niej. 

Salla Simukka w swojej książce nie przedstawia nam nadzwyczaj szczególnej historii - jest ona wręcz zwyczajna, a taki schemat można znaleźć zapewne w wielu innych kryminałach. Jednak Czerwone jak krew ma w sobie to coś, co wyróżnia ją na tle gatunku i czyni wyjątkową. Jest to przede wszystkim język autorki - bardzo obrazowy, sugestywny i niesztampowy. Pisarka wręcz kunsztownie snuje opowieść, prowadzi czytelnika przez mroźny fiński świat, pełen zatargów i intryg, nie pozwalając mu na oderwanie się od książki.

Powieść Salli Simukki czyta się naprawdę błyskawicznie. Nawet nie zauważyłem, jak bardzo pochłonęła mnie wykreowana przez nią rzeczywistość, i jak szybko dotarłem do połowy książki, a później jeszcze dalej. Bo przez tę pozycję wręcz się płynie, chłonąc wydarzenia i liczne zwroty akcji, nie bacząc nawet na to, że wschód słońca tuż, tuż.

Książkę dodatkowo ubarwiają nawiązania do historii o Królewnie Śnieżce, które nadają jej aury w stylu fairy tales, a także nietuzinkowi bohaterowie. Lumikki przez swoją odmienną naturę i dorastanie pełne przeżyć, którymi się dzieli, zapada w pamięć i budzi wiele emocji i być może u was nie będzie to sympatia, jednak na pewno nie pozostaniecie wobec niej obojętni.

Czerwone jak krew nie jest historią idealną - czasami pewne rozwiązania przychodzą bohaterom zbyt łatwo, niektóre wydarzenia są lekko naciągane, a sama fabuła nie należy do wybitnych pod względem pomysłowości, jednak bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka podała to swoim czytelnikom. Jej język jest specyficzny i trochę wyszukany, jednak z łatwością przemawia do wyobraźni, a książkę szybko się czyta. Akcja z rozdziału na rozdział przyspiesza, ani na chwilę nie zwalniając i nie pozwalając na odejście od czytania. I dlatego właśnie ta książka mi się spodobała. Lekka, wciągająca - w sam raz na wakacje, i nie tylko, bo równie dobrze nada się w każdą inną porę roku. Polecam!


Trylogia o Lumikki Andersson:
Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban 

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję GW Foksal

Autor:  Salla Simukka
Tytuł: Czerwone jak krew
Tytuł oryginalny: Punainen kuin veri
Rok wydania oryginalnego/polskiego: 2013, 2014
Tłumaczenie: Sebastian Musielak
Cykl/seria wydawnicza: trylogia o Lumikki Andersson #1
Wydawca: YA! (GW Foksal)
Liczba stron: 256
Cena z okładki: 34,90 zł
Moja ocena: 7/10


6 komentarzy:

  1. Ja w ogóle nie czytuję skandynawskiej literatury. No dobra, skłamałam - lubię Waltariego. Ale to wszystko. Chyba muszę zmienić ten stan rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skandynawskiej literatury praktycznie nigdy nie tknęłam, ale te książki zapowiadają się interesująco, więc może to będzie ten pierwszy raz. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym zacząć czytać więcej skandynawskiej literatury. A ta pozycja zapowiada się interesująco. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skandynawia <3 Moje doświadczenia z tamtejszą literaturą na razie ograniczają się do książek Jo Nesbø, ale w najbliższym czasie chcę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skandynawskie kryminały to coś co naprawdę uwielbiam. Na mojej półce wciąż się mnożą,a ja nie mam zamiaru tego zmieniać. :)

    OdpowiedzUsuń