"Wojna cukierkowa. Awantura w salonie gier" Brandon Mull
(Poniższy tekst może zawierać spoilery względem poprzedniej części!)
Brandon Mull w poprzednim tomie tego cyklu pokazał swoim czytelnikom, jakie to ich dzieciństwo było niemrawe bez super-słodyczy, które dawałyby magiczne moce. A teraz powrócił z Wojną cukierkową, by dać nam kolejny powód do zazdroszczenia powieściowym postaciom (dobrze, że już wyrosłem z tego wieku, kiedy to po przeczytaniu jakiejś książki ganiałem po całym domu i udawałem, że robię to, co bohaterowie, bo o ile strzelanie z łuku czy walka na miecze były dla mnie nieszkodliwe, to nie wiem, czy nie zrobiłbym sobie czegoś skacząc z foteli i udając, że latam, lub biegając po korytarzu tam i z powrotem, mając w głowie, że jestem wyścigówką - a przy takich akcjach zdarzało mi się już zatrzymywać na ścianie). W każdym razie ograniczyłem się do śledzenia losów bohaterów na kartach książki, a specjalne magiczne akcje pozostawiłem im. Co nie zmienia faktu, że bawiłem się bardzo dobrze, bo w tym tomie do akcji wkroczyły gry video, będące nieodłączną częścią dzieciństwa każdego chłopaka.



