piątek, 2 stycznia 2015

Film lepszy niż książka (Gwiazd naszych wina, 2014)



Nie pamiętam, czy kiedykolwiek przeszła mi przez głowę taka myśl, jak w tytule. Film był lepszy od książki. O zgrozo, chyba serio nigdy nie przypuszczałbym, że coś takiego może się stać. To literackie pierwowzory zawsze przemawiają do mnie bardziej, w ekranizacjach wszędzie widzę coś źle, nieścisłości z fabułą, mniej mi się wszystko podoba. A jednak zdażyło się dzieło, które zachwyciło mnie. Do tego stopnia, że na piedestale stawiam je wyżej niż książkę. Uwaga! Zapamiętajcie tytuł, jeśli jeszcze tej produkcji nie widzieliście! Panie i Panowie! Oto Gwiazd naszych wina

Historię Gusa i Hazel zna, nie oszukujmy się, każdy zapoznany z popkulturą. A jeśli nie, to odsyłam tutaj, do mojej niedawnej recenzji książki. Historia Johna Greena na papierze dostała ode mnie 8/10 - była naprawdę bardzo dobra, a jednak coś przeszkadzała mi w sposobie, w jaki została przedstawiona. A w filmie tego nie było. Tu wszystko jest... prawie doskonałe. (Prawie, bo nic takie do końca nie jest). 

Podoba mi się to, jak barwny, pozytywny obraz dostajemy. Wszystko jest wręcz bajkowo urzekające, a jednocześnie nie przesłodzone. Nie biła od tego aż tak silna naiwność, jak w przypadku książki. Wszystko wydaje mi się bardziej stonowane, mniej niewiarygodne, prawdziwsze. Chociaż momentami i tak są wątpliwości, to jednak ta magia bijąca od Gusa i Hazel z ekranu każe przegonić takie myśli z głowy i dalej oglądać... 

Aktorzy pełnią najważniejszą rolę w tym filmie i muszę przyznać, że spisali się mistrzowsko. Przekonali mnie, że ich prawdziwe życie - jako Shailene Woodley i Ansel Elgort - nie istnieje, a są tylko i wyłącznie Hazel Grace i Augustusem Watersem. A takie uczucie mam po mało którym filmie. Inni aktorzy też spisali się na medal - Issac (Nat Wolff), Van Houten (Willem Dafoe), Lidewij (Lotte Verbeek). Miałem momentami zastrzeżenia do mamy Hazel (Laury Dern), ale... to tylko chwilami. Naprawdę nie mam ochoty na doszukiwanie się wad w tym filmie (sam nie wierzę, że to piszę!). On, nawet jeśli takowe ma, to doskonale ukrywa je innymi wartościami. 

Nie wiem, czy coś jeszcze może was do tego filmu przekonać, jeśli wciąż nie macie na niego ochoty. Mógłbym tu wypisywać jego zalety jeszcze kilkadziesiąt linijek. Ale nie chcę. I może nie opiszę wielu jego ważnych aspektów... Tylko co z tego? Już sam zwiastun namawia do obejrzenia tej piękno-tragicznej historii. No i ścieżka dźwiękowa. Absolutnie genialna, porywająca, wiecznie na topie. 

Po obejrzeniu Gwiazd naszych wina miałem ochotę od razu włączyć to po raz drugi. Zobaczyć znowu. Przeżyć to wszystko jeszcze raz. A w międzyczasie posłać kogoś po DVD i płytę z soundtrackiem. A takie anomalie u mnie zdarzają się raz w roku, może rzadziej. W wielu oczach uchodzę za niezadowolone dziecko, które wszędzie widzi minusy i któremu nic się nie podoba. Jeśli więc jeszcze nie widziałeś Gwiazd naszych wina, to nie wiem, co tu jeszcze robisz. Miłego seansu! 

Gwiazd naszych wina (The Fault In Our Stars), 2014 r., reż. Josh Boone


źródło grafiki

8 komentarzy:

  1. Czytałam książke i powiem szczerze, że oczekiwałam czegoś więcej. Nie bardzo porwała mnie, może faktycznie film będzie lepszy? Dziś wieczorem być może sobie włączę :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic lepszego na wieczór niż ten film! ;)

      Usuń
  2. Najpierw muszę przeczytać książkę, potem obejrzę. Trochę się boję i książki i filmu, że mnie zawiodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przestań się bać i się przekonaj! ;)

      Usuń
  3. "W wielu oczach uchodzę za niezadowolone dziecko, które wszędzie widzi minusy i któremu nic się nie podoba." Hahahaha, jakbym czytała o sobie xD

    Zgadzam się z tobą w zupełności - moim zdaniem film wypadł o wiele lepiej niż książka. Wychodząc z kina nie mogłam uwierzyć, że to mówię. Ekranizacja po prostu miała w sobie to "coś", w przeciwieństwie do papierowej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, wszyscy się z tego śmieją. >_< No ale niestety jest to prawda. ;p H5!

      O, to już w ogóle H5 100%!

      Usuń
  4. Uwielbiam książkę, a film jest jednym z lepszych jakie widziałam, nawet od ścieżki dźwiękowej nie mogę się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magia. Birdy, Ed, Lykke, Tom, Charli, Kodaline, STRFKR, Jake - m i s t r z o s t w o. Nieziemski skład.

      Usuń