Nie pamiętam już kolejności w jakiej oglądałem, dużo pewnie równolegle. Ale opinie pamiętam!
AMERICAN HORROR STORY (sezon 4): FREAK SHOW
To. Jest. Życie. Moje życie. Najulubieńszy sezon AHS. Kocham ten cyrk. Kocham kostiumy, dziwność bohaterów, akcję, klimat, dialogi, kocham Jessicę Lange i każdą inną postać osobno. Kocham to, że było tam tyle śpiewania. Że Jessica wykonała Gods and Monsters Lany Del Rey. Kocham początki odcinków, ich środki i końcówki. Wszystko tam jest idealne. Mógłbym oglądać ten sezon w nieskończoność. I dalej miałbym ciary, i dalej coś by we mnie pękało na końcówce. I dalej bym to kochał.
W ogóle bardzo lubię ten serial, ale tym sezonem twórcy podbili moje serce. Teraz oglądam Hotel, który jest chyba najgorszym sezonem, ale mam wspaniałe 4 serie za sobą - i za to twórcom wiele dzięki.




